" What would my head be like
If not for my shoulders ?
Or without your smile?
May it follow you forever.
May it never leave you to sleep in the stone
May we stay lost on our way home."
Około godziny siódmej usłyszeliśmy jak ktoś schodzi po schodach. Oderwaliśmy się szybko od siebie. Byłam cała czerwona. Tym ktosiem okazała się być siostra mojego towarzysza. Ginny spojrzała na nas i uśmiechnęła się znacząco. Myślałam, że to niemożliwe ale jeszcze bardziej się zarumieniłam. - Co tam Gin ?- spytał ją George. - U mnie nic ciekawego ... ale widzę, że u was wręcz przeciwnie - i spojrzała na nas jakbyśmy byli małymi dziećmi a ona nakryła nas podkradaniu ciastek. - Ginny, Ginny nie wyobrażaj sobie za dużo - powiedział chłopak i wstał. No w końcu była już siódma więc trzeba było się zacząć szykować do zajęć. Wstałam z kanapy i zebrałam swoje rzeczy. Szłam, szłam ąz nagle poczułam dywan na mojej twarzy, albo nie w sumie to poczułam swoją twarz na dywanie. Rudzielce zamiast pomóc mi wstać zaśmiewali się w najlepsze. Wstałam i poszłam do dormitorium a oni tak się śmiali, że nawet tego nie zauważyli. Wzięłam szybki poranny prysznic podczas, którego obejrzałam długą bliznę na boku. Gdy została polana wodą zapiekła. Syknęłam tylko i myłam się dalej. Gdy wyszłam z pod prysznica umyłam zęby, ubrałam się, spakowałam i poszłam na śniadanie. Podeszła do mnie jedna z nauczycielek. - Witaj Anastasio. Jestem Minerwa McGonagall, opiekunka Gryffindoru. Jako, że z tego co wiem uczyłaś się już i coś umiesz ale nie na tyle by dołączyć do piątoroczniaków, dołączam Cię do czwartej klasy. Mam nadzieję, iż będzie Ci u nas dobrze. Widzimy się za godzinę na lekcji - powiedziała, uśmiechnęła się do mnie i odeszła zostawiając na stole kartkę z planem lekcji. Wyglądała na miłą, ale i na wymagającą nauczycielkę. W tej chwili stwierdziłam, że nie jestem głodna. Zbyt bardzo się denerwowałam pierwszym dniem nauki by coś zjeść. W tej chwili dosiedli się do mnie dwaj chłopcy, w wieku podobnym do mnie. - Cześć jestem Harry Potter a to Ron Weasley, jesteśmy na tym samym roku - Słyszałam o nim ale nie chciałam mu zawracać głowy głupimi pytaniami, pewnie biedak ma tego dość. - Hej, jestem Anastasia Wood...- zaczęłam ale przerwał mi Ron. - Czekaj... Ty jesteś siostrą Olivera prawda. Bliźniacy mi o Tobie opowiadali. Miło Cię poznać- powiedział Ron i podał mi dłoń - Mi Ciebie również - odpowiedziałam. Dosiadła się do nas jakaś brunetka wyciągnęła do mnie dłoń mówiąc - Hej Anastasia, Jestem Hermiona Granger. Ginny mi o Tobie opowiedziała - potrząsnęłaś jej dłonią a ta się spytała - Mam taki pomysł, że mogłybyśmy na lekcjach siedzieć razem. Co Ty na to ? - zaskoczyła mnie tym pytaniem. Ona tak po prostu zaproponowała mi abyśmy się zakolegowały - Jasne. Na pewno będzie świetnie - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. Mam kolegów Rona, Harry'ego, Hermionę i Ginny. Mam też przyjaciół Freda i George'a ... z tym, że w przypadku tego drugiego chciałabym by to było coś więcej. W tym momencie podeszła do mnie Ginny i spytała mnie jaką mam teraz lekcję bo ona chce mnie odprowadzić. Gdy jej odpowiedziałam pociągnęła mnie za rękę do wyjścia z sali. - Ana.., Słuchaj , czy Ty czujesz coś do mojego brata ?- nie musiała nawet mówić, o którego jej chodzi. Zarumieniłam się a ona patrzyła na mnie wyczekując odpowiedzi -Tak Ginny ale obiecaj, że nikomu nie powiesz. - Ruda twierdząco skinęła głową - Bo ja się chyba zakochałam. Wiem, że to głupie i że miłość od pierwszego też jest głupotą i nie istnieje i... - nie mogłam mówić bo moja towarzyszka mi przerwała. - To wcale nie jest głupie ale takie słoooodkie. Chciałabym Cię mieć w rodzinie Ana, z resztą pasujecie do siebie więc nie widzę problemu i to jak mój braciszek Cię obejmował ... - teraz to ja jej weszłam w słowo. - Nie podniecaj się tak Gin. Ja u niego nie mam szans - Powiedziałam i pomachałam jej na pożegnanie wskazując klasę. Dziewczyna mi odmachała a ja weszłam do klasy gdzie siedziało już kilka osób w tym moi nowo poznani znajomi. Szybko podeszłam do Hermiony i usiadłam obok niej. Ta od razu zaczęła mnie wypytywać - Jak poznałaś bliźniaków ? Skąd pochodzisz ? Naprawdę jesteś spokrewniona z Woodem ? - Miałyśmy jeszcze trochę czasu do dzwonka, więc postanowiłam powiedzieć jej to i owo. - No to zacznę od tego, że teoretycznie nie jesteśmy z Olliem rodziną. Zostałam adoptowana gdy miałam rok. Moi rodzice ponoć zginęli. Mimo to jesteśmy z bratem bardzo zżyci. Weasley'ów poznałam w połowie lata. George znalazł mnie leżącą od kilku dni między ciałami moich rodziców. Zostali zamordowani - W tym momencie zaczęła mi się trząść dłoń. Szatynka ją chwyciła, dając mi tym samym do zrozumienia, że jeśli nie chcę nie muszę dalej mówić. Ten gest sprawił jednak, że bardziej się na nią otworzyłam i postanowiłam kontynuować.- I on mi pomógł. Został u nas na noc a następnego dnia, przed pogrzebem przybył Fred. Później podczas wakacji byli u nas jeszcze kilkakrotnie. Ollie poprosił ich aby w szkole rzucili czasem na mnie okiem bo on wtedy byłby spokojniejszy...- Hermiona zaczęła się niekontrolowanie śmiać. Posłałam jej pytające spojrzenie - Myśl o tym, że ktoś byłby spokojniejszy bo jego siostrą opiekują się bliźniacy Weasley, jest dość zabawna. - Przechodzący obok klasy bliźniacy usłyszeli to i weszli do klasy profesor McGonnagall. - Oj no nie przesadzaj Mionka. Aż tacy źli nie jesteśmy... - mówił Fred - Masz rację jesteście gorsi. Na miejscu Olivera to Anastasii kazałabym was pilnować - usłyszeliśmy parsknięcie śmiechem. To nauczycielka weszła do klasy - Weasley i Weasley na eliksiry i to migiem, a tobie panno Granger gratuluję dokładnego ujęcia moich myśli - Zarówno ja, Harry, Ron, Hermiona i reszta klasy parsknęliśmy śmiechem. Profesorka zaczęła lekcję a gdy poprosiła was o wyjęcie podręczników i otwarcie na stronie czwartej zauważyłam, iż w moim egzemplarzu we wskazanym miejscu jest kartka a na niej napisane koślawym pismem było :
If not for my shoulders ?
Or without your smile?
May it follow you forever.
May it never leave you to sleep in the stone
May we stay lost on our way home."
Około godziny siódmej usłyszeliśmy jak ktoś schodzi po schodach. Oderwaliśmy się szybko od siebie. Byłam cała czerwona. Tym ktosiem okazała się być siostra mojego towarzysza. Ginny spojrzała na nas i uśmiechnęła się znacząco. Myślałam, że to niemożliwe ale jeszcze bardziej się zarumieniłam. - Co tam Gin ?- spytał ją George. - U mnie nic ciekawego ... ale widzę, że u was wręcz przeciwnie - i spojrzała na nas jakbyśmy byli małymi dziećmi a ona nakryła nas podkradaniu ciastek. - Ginny, Ginny nie wyobrażaj sobie za dużo - powiedział chłopak i wstał. No w końcu była już siódma więc trzeba było się zacząć szykować do zajęć. Wstałam z kanapy i zebrałam swoje rzeczy. Szłam, szłam ąz nagle poczułam dywan na mojej twarzy, albo nie w sumie to poczułam swoją twarz na dywanie. Rudzielce zamiast pomóc mi wstać zaśmiewali się w najlepsze. Wstałam i poszłam do dormitorium a oni tak się śmiali, że nawet tego nie zauważyli. Wzięłam szybki poranny prysznic podczas, którego obejrzałam długą bliznę na boku. Gdy została polana wodą zapiekła. Syknęłam tylko i myłam się dalej. Gdy wyszłam z pod prysznica umyłam zęby, ubrałam się, spakowałam i poszłam na śniadanie. Podeszła do mnie jedna z nauczycielek. - Witaj Anastasio. Jestem Minerwa McGonagall, opiekunka Gryffindoru. Jako, że z tego co wiem uczyłaś się już i coś umiesz ale nie na tyle by dołączyć do piątoroczniaków, dołączam Cię do czwartej klasy. Mam nadzieję, iż będzie Ci u nas dobrze. Widzimy się za godzinę na lekcji - powiedziała, uśmiechnęła się do mnie i odeszła zostawiając na stole kartkę z planem lekcji. Wyglądała na miłą, ale i na wymagającą nauczycielkę. W tej chwili stwierdziłam, że nie jestem głodna. Zbyt bardzo się denerwowałam pierwszym dniem nauki by coś zjeść. W tej chwili dosiedli się do mnie dwaj chłopcy, w wieku podobnym do mnie. - Cześć jestem Harry Potter a to Ron Weasley, jesteśmy na tym samym roku - Słyszałam o nim ale nie chciałam mu zawracać głowy głupimi pytaniami, pewnie biedak ma tego dość. - Hej, jestem Anastasia Wood...- zaczęłam ale przerwał mi Ron. - Czekaj... Ty jesteś siostrą Olivera prawda. Bliźniacy mi o Tobie opowiadali. Miło Cię poznać- powiedział Ron i podał mi dłoń - Mi Ciebie również - odpowiedziałam. Dosiadła się do nas jakaś brunetka wyciągnęła do mnie dłoń mówiąc - Hej Anastasia, Jestem Hermiona Granger. Ginny mi o Tobie opowiedziała - potrząsnęłaś jej dłonią a ta się spytała - Mam taki pomysł, że mogłybyśmy na lekcjach siedzieć razem. Co Ty na to ? - zaskoczyła mnie tym pytaniem. Ona tak po prostu zaproponowała mi abyśmy się zakolegowały - Jasne. Na pewno będzie świetnie - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. Mam kolegów Rona, Harry'ego, Hermionę i Ginny. Mam też przyjaciół Freda i George'a ... z tym, że w przypadku tego drugiego chciałabym by to było coś więcej. W tym momencie podeszła do mnie Ginny i spytała mnie jaką mam teraz lekcję bo ona chce mnie odprowadzić. Gdy jej odpowiedziałam pociągnęła mnie za rękę do wyjścia z sali. - Ana.., Słuchaj , czy Ty czujesz coś do mojego brata ?- nie musiała nawet mówić, o którego jej chodzi. Zarumieniłam się a ona patrzyła na mnie wyczekując odpowiedzi -Tak Ginny ale obiecaj, że nikomu nie powiesz. - Ruda twierdząco skinęła głową - Bo ja się chyba zakochałam. Wiem, że to głupie i że miłość od pierwszego też jest głupotą i nie istnieje i... - nie mogłam mówić bo moja towarzyszka mi przerwała. - To wcale nie jest głupie ale takie słoooodkie. Chciałabym Cię mieć w rodzinie Ana, z resztą pasujecie do siebie więc nie widzę problemu i to jak mój braciszek Cię obejmował ... - teraz to ja jej weszłam w słowo. - Nie podniecaj się tak Gin. Ja u niego nie mam szans - Powiedziałam i pomachałam jej na pożegnanie wskazując klasę. Dziewczyna mi odmachała a ja weszłam do klasy gdzie siedziało już kilka osób w tym moi nowo poznani znajomi. Szybko podeszłam do Hermiony i usiadłam obok niej. Ta od razu zaczęła mnie wypytywać - Jak poznałaś bliźniaków ? Skąd pochodzisz ? Naprawdę jesteś spokrewniona z Woodem ? - Miałyśmy jeszcze trochę czasu do dzwonka, więc postanowiłam powiedzieć jej to i owo. - No to zacznę od tego, że teoretycznie nie jesteśmy z Olliem rodziną. Zostałam adoptowana gdy miałam rok. Moi rodzice ponoć zginęli. Mimo to jesteśmy z bratem bardzo zżyci. Weasley'ów poznałam w połowie lata. George znalazł mnie leżącą od kilku dni między ciałami moich rodziców. Zostali zamordowani - W tym momencie zaczęła mi się trząść dłoń. Szatynka ją chwyciła, dając mi tym samym do zrozumienia, że jeśli nie chcę nie muszę dalej mówić. Ten gest sprawił jednak, że bardziej się na nią otworzyłam i postanowiłam kontynuować.- I on mi pomógł. Został u nas na noc a następnego dnia, przed pogrzebem przybył Fred. Później podczas wakacji byli u nas jeszcze kilkakrotnie. Ollie poprosił ich aby w szkole rzucili czasem na mnie okiem bo on wtedy byłby spokojniejszy...- Hermiona zaczęła się niekontrolowanie śmiać. Posłałam jej pytające spojrzenie - Myśl o tym, że ktoś byłby spokojniejszy bo jego siostrą opiekują się bliźniacy Weasley, jest dość zabawna. - Przechodzący obok klasy bliźniacy usłyszeli to i weszli do klasy profesor McGonnagall. - Oj no nie przesadzaj Mionka. Aż tacy źli nie jesteśmy... - mówił Fred - Masz rację jesteście gorsi. Na miejscu Olivera to Anastasii kazałabym was pilnować - usłyszeliśmy parsknięcie śmiechem. To nauczycielka weszła do klasy - Weasley i Weasley na eliksiry i to migiem, a tobie panno Granger gratuluję dokładnego ujęcia moich myśli - Zarówno ja, Harry, Ron, Hermiona i reszta klasy parsknęliśmy śmiechem. Profesorka zaczęła lekcję a gdy poprosiła was o wyjęcie podręczników i otwarcie na stronie czwartej zauważyłam, iż w moim egzemplarzu we wskazanym miejscu jest kartka a na niej napisane koślawym pismem było :
Spotkajmy się o 18 na błoniach madame
George
Po skończonych zajęciach wracałam do pokoju wspólnego i mijałam akurat wyjście na dziedziniec gdy zobaczyłam coś co całkowicie złamało mi serce. Starszy bliźniak całował się z jakąś brunetką z Gryffindoru.
" Cause these words are knifes and often leave scars
The fear of falling apart
And truth be told I never was yours
The fear, the fear of falling apart
Nie chciałam aby ktoś zobaczył, że płaczę albo żeby co gorsza ON mnie zauważył więc pędem z opuszczoną głową ruszyłam we wcześniej wyznaczonym kierunku. Gdy dotarłam do dormitorium i znalazłam się na łóżku łzy same popłynęły po moich policzkach. Pozwoliłam sobie na tą chwilę słabości ale w tym momencie weszła moja ruda współlokatorka. Gdy tylko na mnie spojrzała szybko podeszła do mnie i przytuliła mnie o nic nie pytając. Chciałam z kimś o tym porozmawiać i w tym momencie to ona była najlepszą osobą do tego. Olivera nie chciałam martwić a Fred był bliźniakiem George'a więc ten drugi też by się odrazu dowiedział. - Ginny , pamiętasz co Ci rano mówiłam ? - Ruda skinęła głową - Bo widzisz ja chwilę temu widziałam go i... i o-on całował się z jakąś dziewczyną - Gdy to powiedziałam zaniosłam się szlochem. Dziewczyna jeszcze mocniej mnie objęła. Postanowiłam, że na spotkanie nie pójdę. Nie mogę, nie po tym co zobaczyłam. Cały czas z Ginny przy sobie zasnęłam, a ostatnią moją myślą było, że z Gin będzie świetna przyjaciółka.
.....................................................................................................
Witam serdecznie :D Dzisiaj taka krótka notka, a to dlatego, że stwierdziłam, iż powinna ona być osobno od tego co będzie w następnej części, którą postaram się dodać jak najszybciej. Postanowiłam troszeczkę zepsuć życie naszej Anastasii już teraz ponieważ ktoś powiedział mi, że na razie ma ona zbyt kolorowo. Między innymi tej osobie dedykuję rozdział czwarty :* . Drugą osobą jest jak zwykle moja wierna czytelniczka Eleonora Malfoy. Ponownie jestem wdzięczna za słowa uznania pod ostatnią częścią. Twój komentarz wywołał u mnie taki zaciesz, że przez jakąś godzinę chodziłam po całym domu w podskokach <3 Serio !!!
Pozdrawiam obie te osoby a drugiej życzę jak najwięcej weny :)
Pozdrawiam wszystkich czytających :))
Jak już pisałam - Twoja ostatnia notka sprawiła, że szczerzyłam się do ekranu jak głupia. Tym razem jest identycznie. Słusznie postąpiłaś psując kolorowe życie Any. Mimo, że zaklęłam głośno czytając co wyprawia słodki George to uważam, że "tego czegoś" brakuje w wielu opowiadaniach, które czytam. W Twoim nie. Jest wielki plus z plusem <3
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na subtelne pogodzenie się bohaterów i długo wyczekiwany pocałunek <3
Dziękuję bardzo i również życzę dużo dużo weny <3
No cóż nie chcę Ci spojlerować ale masz dar przewidywania
Usuń;D
Nie całkiem wiesz co będzie ale i tak coś kojarzysz.
Cieszę się, że Ci się podoba. Ty masz zaciesz jak czytasz moje notki a ja gdy czytam twoje komentarze pod nimi:D.
Dziękuję <3
Oł maj gat
OdpowiedzUsuńSzybko leci to zakochanie,ale mi to nie przeszkadza, bo uroczo to rozgrywasz:))
I boziu to był fred, prawda? błagam, powiedz tak:'((
~Kate
http://fremioneczytowogolemozliwe.blogspot.com/