piątek, 9 września 2016

Rozdział 9 ...Kto to jest?...


"Nothing lasts forever, except you and me
(You are my mountain, you are my see)
Love can last forever, between you and me
(You are my mountain, you are my see)


Siedziałam sobie grzecznie na transmutacji, gdy Profesor McGonagall ogłosiła - Od  dzisiaj, przez tydzień, o godzinie osiemnastej będą się odbywać zajęcia z nauki tańca towarzyskiego. Odbędą się one w tej sali. Są obowiązkowe. Będą tu wszyscy Gryfoni od czwartej klasy wzwyż. Mogą przyjść też młodsze roczniki, o ile ktoś z nich oczywiście idzie na bal. - Wszystkich nas zaskoczyła, tym co powiedziała. Cztery klasy i niektórzy młodsi uczniowie będą się razem uczyć tajemnej sztuki jaką jest tańczenie. Na samą myśl o tym mam ochotę uciekać. Nie żebym tańczyła jakoś masakrycznie źle, tylko gdy będziemy na balu nikt nie zwróci na nas uwagi. Na lekcjach tańca może być inaczej. Po ty komunikacie  zadzwonił dzwon obwieszczający koniec zajęć. Wszyscy wraz ze mną udali się do wielkiej sali na obiad. Jak zwykle usiadłam między bliźniakami. - Słyszeliście o dodatkowych zajęciach? - Spytałam rudzielców. Chłopcy tylko pokiwali głowami i się zaśmiali. Chyba wiedzieli, że nie jest mi to na rękę. No cóż, mus to mus.

Nadeszła ta okropna godzina. O osiemnastej wszyscy starsi Gryfoni siedzieli zgromadzeni pod ścianami w sali od transmutacji. Zajęłam miejsce między Hermioną a Ginny. Chłopcy siedzieli po drugiej stronie. Weszła profesor McGonagall i wytłumaczyła w skrócie po co się tu zgromadziliśmy. Usłyszałam po drugiej przeciwnej stronie sali śmiechy. W momencie gdy spojrzałam w tamta stronę Minerwa ponownie zabrała głos  - Panie Weasley, mogę prosić ?- Spojrzała przy tym na Rona, więc wiadomo było, o którego z śmieszków chodzi. Rudy niechętnie się podniósł. Ponownie usłyszałam śmiechy ze strony chłopaków. Widać było, że młody Weasley jeszcze nie miał styczności z tańcem . Kobieta po krótkim czasie zrezygnowała i poprosiła nas abyśmy wzięli się do pracy. Podeszłam do Rona. Mimo, że nadal była mi smutno przez to co zrobili z Harrym, to wolałam aby nie robił sobie wstydu przed innymi dziewczynami. Szczególnie, że jeszcze nie miał partnerki. - Można?- Spytałam go. Kiwnął głową. Niby niechętnie. Gdy Filch włączył muzykę Rudy wkońcu się odezwał. - Dzięki Ana ratujesz mi skórę. Wiesz, nie mam nic do Twojego nazwiska...tylko ten... Dopiero się pogodziłem z Harrym. Zabiłby mnie gdybym tam został...-  Postanowiłam mu przerwać. -Rozumiem Ron. A teraz jeśli mógłbyś mnie nie deptać, byłabym wdzięczna. - Chłopak się zaśmiał a ja się uśmiechnęłam. Nie zmieniło to jednak faktu, że pod koniec zajęć moje palce żałowały, że istnieją. Podczas zajęć ustaliliśmy, że nie możemy ze sobą gadać w obecności Harry'ego, żeby ten znowu nie złościł się na Rona. Szłam z Ginny obok jakiejś klasy, gdy nagle drzwi pomieszczenia otwarły się z hukiemi wyskoczył z niego Mayush, nawet nas nie zauważył bo uciekał co sił w nogach. Spojrzałam do klasy a tam siedziała jakaś blondynka z Bouxbatons. Taka typowa, proste blond włosy do ramion i tona  gładzi szpachlowej na twarzy. Gdyby pominąć fabrykę gipsu  można rzec, że była piękna. Miała długie szczupłe nogi, wąską talię, szerokie biodra i trochę kształtów tam gdzie potrzeba. Muszę pogadać z Mayushem czemu uciekał.

Nadszedł ten dzień, wspaniały a zarazem okropny dzień. Z jednej strony Boże Narodzenie, z drugiej bal. O siódmej rano zostałam brutalnie wygoniona z łóżka. Ginny skakała po nim i śpiewała - Dziś jest bal, dziś jest bal. Wstawaj śpiochu bo... Cię nabiję na pal  - Uniosłam brwi do góry -  No co? Nie mogłam nic innego na szybko wymyślić.- Zaśmiałam się i zrzuciłam Wiewiórę na podłogę. Dziewczyna krzyknęła tylko i wstała. Przetarłam oczy i również wyszłam z łóżka. W tym momencie weszła Hermiona. Rzuciła swoje rzeczy na łóżko Gin i nałożyła na drzwi zaklęcię tak aby oprócz nas nikt nie mógł ich otworzyć. Wiedziałyśmy że chłopcy będą próbować. Wszystkie otwierałyśmy buzie ale to ja wygrałam - Idę pierwsza pod prysznic!- Krzyknęłam a dziewczyny ze spuszczonymi głowami pokiwały mi Wzięłam ręcznik i poszłam się myć. Pod prysznicem spędziłam tyle czsu co zwykle. Gdy wyszłam poszła Hermiona. Siedziała tam około dwa razy więcej czasu niż ja. W czasie gdy Weasley'ówna się kąpała, ja wzięłam się za ogarnianie szopy Mionki.Wylałam tam kilka opakowań płynu do włosów i prostowałam je zaklęciem. Gdy wreszcie udało mi się je opanować była jedenasta. Gin już dawno się wykąpała i zaczęła marudzić. Gdy skończyłam fryzurę Hermiony uczesałam Rudą. A dopiero na końcu one wzięły się za moje włosy. Grzebały przy nich godzinę ale się opłacało. Uczesanie było piękne i gdybym nie zobaczyła to nigdy bym nie uwierzyła, że te dwie dziewczyny potrafią zrobić coś takiego. Ale czym by było życie gdyby nas nie zaskakiwało?

"You surrender your heart,
I surrender every dream,
Every weapon you've got,
Every secret that I keep,
You can fight this all you want,
But tonight belongs to..."

Dziewczyny wyglądały pięknie. Jeśli wyglądałam chociaż w połowie tak dobrze jak one, to było okej. Miałam na sobie długą do ziemi sukienkę koloru zielonego. Podkreślający rysy mojej twarzy i bardziej stanowczy niż zwykle makijaż. Buty czarne, czółenka na wysokim obcasie. Jedynym dodatkiem jaki miałam był naszyjnik, który dostałam od Georga na urodziny. Byłyśmy gotowe. Najpierw popchnęłyśmy do przodu Hermionę. W końcu na nią czekał Krum, będący jedną z osób rozpoczynających imprezę. Usłyszałyśmy jak ktoś mówi, że nasza przyjaciółka wygląda pięknie. Poczułam jak Ginny ciągnie mnie za ramię. gy byłyśmy niedaleko schodów spóściłam głowę. Schodziłyśmy powoli aby się nie potknąć. Czułam szepty wokół mnie. Ginny uścisnęła mój nadgarstek. - Kto to jest?-  Draco Malfoy spytał Mayusha stojącego nieopodal niego. Niestety nie usłuszałam co mu odpowiedział. Gdy byłyśmy już na dole podeszli do nas bliźniacy. - Ginny widziałaś może gdzieś Anę? Georgie nigdzie nie może jej znaleźć- Chłopcy zaczęli się śmiać a ja posłałam młodszemu sójkę w bok. Grupka, w której staliśmy zwiększała się. Teraz stali z nami Neville, Mayush, Ron z Padmą ( która nawiasem mówiąc nie była zbytnio zadowolona). W tym momencie zabrzmiały pierwsze takty. Bal się rozpoczął...


Suknia Any

A tak uczesały ją dziewczyny :D


...........................................................................
Witam serdecznie wszystkich zgromadzonych :)
Rozdział jak rozdział , dupy nie urywa ale jest :D
Co do dedykacji to... no cóż...
Ten Rozdział dedykuję...
(Proszę o werble xd)
KATE POTTER 
Uwielbiam czytać Twoje komentarze i cieszę się, że zostawiłaś jeden pod każdym postem :*

Piszcie co sądzicie o sukni i włosach ( No i oczywiście o rozdziale :D )
Pozdrawiam serdecznie wszystkich :D 

2 komentarze:

  1. JEEEEEEEEEJUS AŻ NIE WIEM OD CZEGO ZACZĄĆ
    AAAAAA TO JEST PRZEKOCHANIUTKIE
    ALE MOŻE OD POCZĄTKU MATUNIU
    Bardzo, ale to bardzo współczuję Anie, ale to tak bardzo bardzo biedaczka:'(( bo komu by się chciało tańczyć na jakimś balu? chyba tylko Ginny:'))
    No nie lekcja tańca
    kochana, ja Cie za nia pokochałam
    I zdanie "wiadomo, który ze śmieszków" jakos tak mnie rozbawiło:'))
    Ale oj Ron, Ron, heheh... shipuję McGonagall i Rona:')))
    OKURDE
    nie fajna ta sytuacja z Harry'm... kurce, Potter, ogarnij się! Nieładnie tak ziomek!
    Oj, co ten Mayush nakombinował;))
    TA SUKIENKA JEST PRZESLICZNA
    I TE WŁOSY
    NO KOCHAM JE CAŁY SERCEM
    o matulu
    o matulu
    *rumieńce na pół twarzy*
    DZIEKUJĘ CI BARDZO KOCHANA<3 nie spodziewałam się zupełnie:)) mam nadzieje, że ten kom też Ci się spodoba:)))
    dziękuję<33
    rozdział jak zawsze przesliczniutki no kocham ta historię
    a teraz już lecę, bo i u mnie rozdział musi się pojawić
    papa
    ~Kate

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholera Vica... jak Ty to robisz???
    Ten rozdział jest PRZE-SŁO-DKI!!!!
    I ta fryzura *.*
    Alleluja!!!
    Coś przeczuwam, że Draco poczuje mięte do Any, George będzie z tego powody okropnie zazdrosny, Fred będzie musiał powstrzymać brata przed zrobieniem głupstwa i... na koniec przybędzie Eleonora i wymaże pamięć Draco a potem rozniesie szkołę razem z Voldkiem <3
    Sorki za takie głupoty, ale tak śmieszkuję bo zjadłam chyba za dużo sera...
    A tak na poważnie to czekam na dalszy rozwój wydarzeń. A z tą Norą to oczywiście żartowałam ;)
    Mam pytanie: Czy Ana i Draco są jakoś bliżej spokrewnieni??? Bo chyba mi umknęło albo nie zrozumiałam ;)
    Pozdrawiam i życzę dużo dużo dużo dużo dużo weny bo moja gdzieś zniknęła wraz z przeziębieniem.
    Trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń