"I'm bulletproof, nothing to lose
Far away,far away
Ricochet, you take your aim
Far away, far way
You shoot me down
But I won't fall
I am titanium
You shoot me down
But I won't fall
I am titanium"
Nadszedł koniec ferii zimowych. Mimo iż polubiłam szkołę, chciałam zostać z Oliverem. Jasne, że chciałam się zobaczyć, z Weasley'ami, Hermioną i Draconem, ale tak długo nie widziałam brata... No cóż, pora się pożegnać i wsiąść w pociąg. - Oliver!- Zawołałam brata, który z kimś rozmawiał. Chłopak pożegnał się ze znajomym i odwrócił do mnie. - Dasz sobie radę beze mnie?- Spytałam go, nie do końca poważnie.- Nie- Zaśmiał się Ollie. - Bądź grzeczna i nie puść szkoły z dymem. Pisz do mnie regularnie i informuj o tym co się dzieje zarówno mnie jak te dwa rude szympansy.- Parsknęłam śmiechem.- Jeżeli chodzi o szympansy, to jak ja powinnam się nimi opiekować a nie oni mną -Odparłam, po czym szybko przytuliłam brata i już go nie było. Ruszyłam w stronę pociągu. Jako iż chciałam dziś być sama, poszukałam wolnego przedziału. Znalazłam taki dopiero na samym końcu pociągu. Pociąg już jechał a ja wtaszczyłam mój kufer do przedziału. Usiadłam przy oknie. Patrzyłam w nie i myślałam, o tym czego się dowiedziałam. O tym co zrobiłam. Wyjęłam z kufra dziennik mamy i rozpoczęłam lekturę.
Nie zapanowałam nad sobą. Znowu. Od kłótni z Mathew zdarza się to coraz częściej. Niedługo na świat przyjdzie dziecko. Dokonam rytuału i odejdę. Zakończę to, Dzieci będą miały kochające rodziny. Lepsze niż kiedykolwiek, ja bym mogła być. Mayusha zgodził się przyjąć Augustus. Mam nadzieję, że May będzie miał u niego dobrze. Pozostaje tylko kwestia Anastasii. Muszę zrobić wszystko żeby zapewnić jej spokojne życie i kochającą rodzinę. Tylko kogo? Nie znam nikogo oprócz Rokwood'ów i Blacków. Anastasia nie może mieszkać razem z Mayushem, to by się mogło źle skończyć. Nigdy w życiu nie dałabym jej też do Blacków, to okropni ludzie z obsesją na punkcie czystości krwi. Nigdy w życiu bym jej tego nie zrobiła. Muszę znaleźć kogoś odpowiedniego, kto się nią zaopiekuję...
Przerwałam czytanie ponieważ usłyszałam huk. Odłożyłam dziennik i wychyliłam się delikatnie z przedziału. Po korytarzu biegały dwie rude postacie. Rozglądały się po przedziałach jakby czegoś szukały. Szybko schowałam się i narzuciłam na siebie zaklęcie kameleona. Fred i George weszli do pomieszczenia, w którym się znajdowałam. Rozglądnęli się po przedziale i już mieli wychodzić gdy...- Wiesz co Fred, zmęczyłem się. Tutaj jest pusto. Odpocznijmy chwilkę. - Powiedział mój chłopak i usiadł niebezpiecznie blisko mnie. Chciałam wstać i przesiąść się gdzieś indziej lecz nie było mi to dane. George postanowił się przeciągnąć. Nie miałam za dużo do gadania. Musiałam zostać tam gdzie byłam. W pewnym momencie chłopcy wpadli na świetny pomysł- postanowili zalać przedział i namówić ślizgonów do wejścia tu. Gdy Fred wycelował różdżką w miejsce, w którym siedziałam, mimowolnie schowałam się za starszym bliźniakiem. Dotknęłam jego ramienia i tym samym się wydałam. Fred odczarował mnie. - Skąd wiedzieliście? - Spytałam tylko.Podstępem mnie wywabili. -Kufer kochanie- Odpowiedział George wskazując na mój bagaż. Że też o tym nie pomyślałam! Przecież jest na nim moje imię i nazwisko. Na Merlina!! Jak mogłam o tym zapomnieć ?!?!?- Skoro już mnie znaleźliście, może powiecie mi po co wam jestem potrzebna? -Poddałam się. Lecz zachowałam zewnętrzną ścianę. Niech nie myślą, że pójdzie im ze mną tak łatwo. Chłopacy wyglądali na zamyślonych i lekko speszonych. - No bo wiesz, my chcieliśmy porozmawiać. No i martwiliśmy się. Nigdzie nie mogliśmy Cię znaleźć - Mówił Fred a George mu przytakiwał . Wyglądali na rzeczywiście zmartwionych. W ramach przeprosin przytuliłam obu i usiedliśmy. Resztę drogi spędziliśmy w miłej atmosferze, grając karty. Gdy podróż dobiegła końcowi i wysiedliśmy z pociągu, szybko odszukałam wzrokiem Ginny. Nie mogłam nigdzie znaleźć tego małego rudzielca. W końcu ujrzałam ją. Opędzała się od chłopców rozglądając się. Szybko podbiegłam do niej i szturchnęłam ją w ramię. - Nie, kimkolwiek jesteś, nie umówię się z Tobą- Prawie, że krzyknęła Weasley'ówna. - Dobrze, to ja już sobie pójdę, tylko nie proś więcej, żebym Ci coś pożyczyła- Odpowiedziałam spokojnie, udawając zawiedzioną. Dziewczyna szybko odwróciła się w moją stronę. - Ana!-Krzyknęła mi do ucha i zawiesiła się na mojej szyi. -Szukałam Cię, ale zostałam okrążona i nie miałam się jak wyrwać! Jak podróż? I Przerwa? Jak się czujesz? George mi o wszystkim opowiedział...- Zalewała mnie potokiem słów. Tak bardzo tęskniłam za tą jej paplaniną. Pozwalała zapomnieć o wszystkim. Teraz czułam się naprawdę dobrze. Wszyscy przyjaciele byli przy mnie. Nie. Jednak nie. Brakowało trzech osób. Hermiony, Dracona i Rona. Ciekawe gdzie się podziewają?
Na kolacji nadal nie widziałam, moich przyjaciół z Gryffindoru. Odszukałam jednk wzrokiem mojego kuzyna. Podczas świąt napisałam do niego i wujostwa, jednak chciałam z nim porozmawiać osobiście. Gdy tylko posiłek się skończył, podeszłam do Drocona, tarasując mu drogę. Spojrzałam na jego pachołków wzrokiem "Odejdźcie jeśli chcecie dożyć następnego posiłku". Crabe i Goyle szybko się ulotnili. Gdy tylko zniknęli z pola widzenia, rzuciłam się Draconowi na szyję. -No kuzyneczko, gratuluję!!! Ogromni faceci boją się wzroku małej dziewczynki. Brawo!!! - Powiedział pełen podziwu Młody Malfoy-Uno, Tylko nie mała, Smoczku!!! Dos, dziękuję. Miło słyszeć wyrazy uznania od kogoś tak wielkiego jak Ty- Powiedziałam i stając na palcach, rozczochrałam mu włosy. - A teraz powiesz mi kilka rzeczy. Co zrobił ten przeklęty Rookwood po naszym zniknięciu? Czy dużo rzeczy się spaliło po mojej akcji? Czy Twoi rodzice mają teraz kłopoty przeze mnie?...- Wyrzucałam z siebie słowa jednym tchem- Spokojnie Ana! Zaraz Ci wszystko opowiem... Ale może nie tutaj?- Pokiwałam głową a Draco zaciągnął mnie za rękę do jakiejś nieużywanej klasy.- Od czego zacząć?... Ach tak! Augustus powiedział tylko, że jesteś okropna i że on się cieszy, iż dostał Mayusha, bo Ty zapewne masz brudny charakter swojego Ojca. Przykro mi Anuś!- Chłopak położył prawą dłoń na moim ramieniu- Kontynuując, na podłodze w miejscach po których przeszedł wir były wypalone ślady a jedna z zasłon się oberwała, ale skrzaty szybko się tym zajęły. Rodzice nie mają żadnych kłopotów, tylko Rookwood się obraził, ale im to odpowiada, bo niezbyt go lubili -Poczułam ciepło na sercu. Lucjusz i Narcyza nie mają kłopotów. Uff... Słowa Rookwooda niespecjalnie mnie zabolały. To co powiedział mi ostatnio sprawiło, że mam gdzieś to co mówi ten człowiek. O ile można go tak nazwać, bo jego zachowanie jest nieludzkie. Na szczęście w porównaniu z tym co mi się wydawało, prawie nic nie uległo zniszczeniu.
"Sleep baby sleep
The day’s on the run
The wind in the trees
Is talking in tongues
If your heart is torn,
I don’t wonder why.
If the night is long,
here’s my lullaby.
Here’s my lullaby."
Draco odprowadził mnie do Pokoju Wspólnego. Weszłam do środka i nie spoglądając nawet na fotele, gdzie zapewne siedzieli moi przyjaciele, udałam się do dormitorium. Tak jak się spodziewałam, Ginny nie było. Szybko wzięłam piżamę i poszłam dokonać wieczornej toalety. Gdy skończyłam ktoś siedział na moim łóżku. Tym kimś był George. Podeszłam do niego i bez zbędnych rozmów wsunęłam się pod kołdrę, kładąc głowę na jego kolanach. Chłopak pochylił się nade mną, ucałował me czoło. - Słodkich snów Słońce!- Powiedział po czym zaczął głaskać mnie po włosach. Tak zasnęłam...
....................................................................
NA GACIE MERLINA!!! NOWY ROZDZIAŁ!!!
Hmmm... No cóż mogę powiedzie?
Nie wiem kiedy pojawi się obiecana miniaturka. Jestem w trakcie pisania jej.
Wiele osób ( również poza komentarzami) prosiło mnie o....
JILY!!!
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba, proszę o opinie w komentarzach pod rozdziałem :D
DZIĘKUJĘ ZA 3000 WYŚWIETLEŃ!!! JESTEŚCIE KOCHANI <3
Ten rozdział dedykuję:
Mojej bliskiej koleżance Wiktorii
Dużo zdrówka życzę <3 <3 <3
Żebyś częściej do szkoły chodziła :D
Nie zostawiaj mnie tam samej :)
I tradycyjnie:
Kate Potter
Eleonorze Malfoy
(Gdzie jesteś Nora?)
Pozdrawiam i życzę weny!!!
DO NASTĘPNEGO !!!
Rozdział super jak zawsze nie będę tu dużo pisać życzę weny kochana i zapraszam do mnie amagreen.blogspot.com proszę o zostawienie komentarza
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podoba :D Dziękuję i Tobie również życzę weny :)
UsuńWitajjj !!!
OdpowiedzUsuńZnalazłam twój blog przez przypadek
Bardzo się cieszę, że na niego trafiłam :D
Świetna historia :)
Suuuuuppper rozdział
Czekam na miniaturkę
Życzę weny :D
~Bella Black
Hejo :D
UsuńCieszę się, że dołączyłaś do GD !!
Jest mi niezmiernie miło, czytając Twój komentarz <3
Dziękuję i pozdrawiam :)
HEJ VICA :D
OdpowiedzUsuńNowa jestem XD
Bella mi Cię poleciła :D
Podoba mi się wizja dobrego kuzyna-Dracona :D
Georgieee <3
Zakochałam się :D
Świetny blog, rozdział i w ogóle wszystko
Weny!!! Czekam na next, miniaturkę i na wszystko co napiszesz, bo idzie Ci świetnie :D
~Elisabeth Malfoy
HEJ ELISABETH:D
UsuńDziękuję za miłe słowa 😊
Cieszę się, że Ci się podoba "dobry kuzyn Draco", szczerze mówiąc akurat ta część opowiadania też przypadła mi do gustu 😉
Pozdrowionka !!!
Rozdział świetny!
OdpowiedzUsuńUwielbiam te wstawki z pamiętnika :*
Czekam na kolejny rozdział/miniaturkę i weeny!
~gwiazdeczka
Dziękuję za miłe słowa :)
UsuńMiło mi, że Ci się podoba :)
Pozdrawiam serdecznie ;*